Auersberg, kiedy „pierd…, nie jadę” to najlepsza decyzja lata 2022
Góra z wieżą widokową w Saksonii
Auersberg. Skąd pomysł na wyprawę
Latem 2022 roku przez szereg dni karnie jeździłam do Weimaru (takie tam zobowiązania edytorskie), gdy pewnego wieczoru rzuciłam klasycznym „pierd…, nie jadę“. Weimar to piękne i bogate w historię miasto, ale przy utrzymującej dzień w dzień temperaturze, powoli zaczęłam tęsknić za cieniem pośród natury. Najlepiej, by były to góry, bez męczących podejść, w miejscu, którego nie znałam, ale pokrywającym się z moimi zainteresowaniami. Na szczęście mam ich wiele, więc wybór padł na Johanngeorgenstadt i wieżę widokową na wzgórzu Auersberg.
W tym czasie przez tydzień nocowałam w hotelu w Zwickau, zatem pobliskie Rudawy (Erzgebirge) wydały się sensownym wyborem. Podróż pociągiem regionalnym z dworca głównego w Zwickau do Johanngeorgenstadt trwała godzinę i 15 minut.

TIP 1 Z Johanngeorgenstadt czeskim pociągiem można dojechać bezpośrednio do słynnego uzdrowiska, Karlowych Warów. Zajmuje to nieco ponad godzinę (nawet z przesiadką w Nejdek, gdyż połączenia są skomunikowane). Gdybym wcześniej wiedziała o takiej możliwości, prawdopodobnie bym z niej skorzystała, bo Karlowe Wary zawsze chciałam zobaczyć (Goethe tam był, i to nie raz). Mój plan byłby taki: wyjeżdżam z Zwickau o 6 rano. W Johanngeorgenstadt mam ponad dwie godziny, by uwiecznić kilka obiektów na zdjęciach oraz przejść pieszo granicę do stacji kolejowej w Potůčky (przy okazji wymieniając parę centów na korony). Owa stacja znajduje się zaledwie 1500 metrów od dworca w Johanngeorgenstadt, a różnica w cenie biletu blisko dwukrotna (lipiec 2025). Nie kupuje się biletów na międzynarodowe połączenia regionalne w Deutsche Bahn (tak jest również na polskiej granicy). Bilet ze strony DB – 13,9 €. Ta sama relacja u czeskiego przewoźnika – 197 koron, czyli około 8€, ale jeśli wystartujesz z pierwszej czeskiej stacji za granicą, to są to już tylko 102 korony, czyli nieco ponad 4€. Pociągów w ciągu dnia jest kilka par, także mając bazę w Zwickau, można spokojnie w czeskim uzdrowisku spędzić 6-7 godzin.

Johanngeorgenstadt. Miasto łuków
Ja jednak pozostałam po niemieckiej stronie. Johanngeorgenstadt to nieduże miasto, które słynie z ozdobnych świeczników bożonarodzeniowych w kształcie łuku (Schwibbogen). Rudawy, w których miejscowość jest położona, to region nazywany „krainą świąt Bożego Narodzenia“ (Weihnachtsland). Ma on bardzo bogate tradycje wyrobu świątecznych ozdób z drewna. Stąd pochodzą m.in. dziadki do orzechów, figurki palaczy do których wkłada się kadzidełko, piramidy i świeczniki w kształcie aniołów. Johanngeorgenstadt ma swoje świąteczne łuki, które obecne są w miejskiej przestrzeni. Można je zobaczyć na skwerach, fasadach domów, w oknach (nawet latem), na szyldach, itp.



TIP 2 Największy, wolnostojący łuk świąteczny na świecie znajduje się właśnie w Johanngeorgenstadt. Wykonany z metalu, waży 15 ton, ma szerokość 25 metrów i wysokość, razem ze świecami – 14,5 metra. W jego pobliżu stoi również piękna drewniana piramida oraz imponująca rzeźba „Ucieczka Eksulantów“, upamiętniająca protestanckich wygnańców z XVI wieku, którzy znaleźli schronienie w okolicy. A jeszcze kawałek dalej zobaczyć można historyczny Pferdegepöl (częściowa rekonstrukcja), czyli mechanizm napędzany siłą koni, używany w dawnych kopalniach do wyciągania urobku lub ludzi na powierzchnię. Ukryty jest on jednakże pod wielkim dachem, przypominającym drewniany namiot, dlatego wstęp i zwiedzanie dobrze jest zaplanować wcześniej.




Ja w 2022 roku nie miałam czasu, by czekać do otwarcia tego obiektu, bo z dworca (mijając z żalem pociąg do Karlowych Warów) przejechałam autobusem do centrum miejscowości (Platz des Bergmanns), gdzie porobiłam na szybko zdjęcia. Po niecałej godzinie wsiadłam w kolejny autobus, który wywiózł mnie na granice miasta (Steinb Sauschwemme).

TIP 3 Wyprawa na Auersberg to również historia o tym, że spontan, to nie zawsze najlepszy plan na Niemcy, jeśli poruszasz się środkami transportu publicznego. Spokojnie, nie będzie tu historii grozy o wylądowaniu pośród wielkiego Nic. Osiągnęłam, to co planowałam i nawet więcej, ale jest różnica między 10 minutami jazdy autobusem, a ponad godzinnym wprawnym marszem, by pokonać 5 kilometrów. Bo akurat ten autobus był co trzy godziny, więc nie opłacało się na niego spóźniać czy zakładać, że coś tam zawsze podjedzie. W planowaniu podróży używam aplikacji Deutsche Bahn. Pokazuje ona nie tylko połączenia kolejowe, ale wszystko, czym możesz poruszać się po kraju, jeśli chodzi o transport publiczny. Do wyszukiwania nazw przystanków korzystam z map Google.

Droga na Auersberg i co na górze
Rozdroże Sauschwemme, z którego rozpoczęłam wędrówkę, znajduje się na wysokości 860 m n.p.m. Auersberg to z kolei drugi najwyższy szczyt w Rudawach po niemieckiej stronie, a jego wysokość to 1018 m. n.p.m. Nie zapowiadało się zatem na wyczynowy bieg pod górę, ale właśnie o to mi chodziło. Co innego rowerzyści. Niemal pod sam szczyt prowadzi szeroka, asfaltowa droga, którą od czasu do czasu przejeżdżał samochód. Na ponad kilometrowym odcinku jest ona prosta niczym od linijki, więc ma się ciekawą perspektywę do zdjęć. Od skrzyżowania z przystankiem do wieży jest 2,5 kilometra, a idzie się głównie przez las. Różnica w temperaturze pomiędzy upalnymi miastami środkowych Niemiec była bardzo odczuwalna. Przyjemne 18-20°. Do tego parę gospodarstw na początku, kilka tablic informacyjnych, cisza i spokój. Dopiero pod samym szczytem infrastruktura się zagęszcza. Po pierwsze jest tu całkiem spory, wybrukowany parking dla samochodów, odpłatny (2024, 1,5€/godzina). Jest też wieża radarowa niemieckiej kontroli ruchu lotniczego. Wcześniej służyła też kontroli, tyle, że własnych obywateli, bo wybudowano ją dla Stasi (Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego w NRD). Jest też wieża zabytkowa, z której można podziwiać widoki naokoło. Wreszcie restauracja i hotel górski, który z zewnątrz wygląda jak dobrze rozbudowane i utrzymane schronisko, ale cenowo bliżej mu do obiektu z kilkoma gwiazdkami (pokój pojedynczy z łazienką i śniadaniem 75€/doba (2025)).



TIP 4 Zawsze miej przy sobie drobne. Podróżując po Niemczech staram się zawsze mieć przy sobie kilka monet w różnych nominałach. Przydają się w samoobsługowych toaletach (nie zliczę, ile razy posiadanie odpowiedniej monety ratowało mi dzień), przeróżnych bramkach i tzw. kasach zaufania.

Kamienna wieża widokowa na Auersberg pochodzi z 1860 roku, co czyni ją najstarszą w Rudawach. Ma 18 metrów a na samej górze znajduje się punkt widokowy, który w 1940 r. zadaszono drewnianym hełmem. Wstęp kosztuje 1€ (2025), przy wejściu jest automat i obrotowa bramka. Po drodze na górę jest kilka tablic informacyjnych o geologii, florze, faunie i historii regionu.


Rudawy w pigułce
Rudawy nie są wysokimi górami. Historię regionu kształtowało głównie górnictwo i to już od XII wieku, kiedy w pobliżu Freibergu znaleziono srebro. Również inne cenne metale oraz strategiczne surowce, jak wolfram, nikiel, cyna czy uran starano się tu pozyskać. Ostatnie kopalnie działały do 1990 roku, ale wciąż prowadzone są badanie, czy nie wrócić do wydobycia. Dzięki zachowanym zabytkom techniki ten górski region w 2019 roku trafił na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Kiedy złoża zaczęły się wyczerpywać lub były coraz trudniej dostępne, miejscowa ludność poszukała zajęcia w rękodziele i rzemiośle. Z pobliskiego Eibenstock pochodzą na przykład słynne na cały świat koronki. W tej niewielkiej, położonej na końcu świata mieścinie, mieścił się nawet przez pewien czas amerykański konsulat. Dzięki stosunkom handlowym nawiązywanym na najniższych szczeblach, często z samymi rękodzielnikami, saksońskie koronki, drewniane ozdoby, czy patrząc dalej, bombki z Lauscha (a to już w Turyngii) podbijały chłonny amerykański rynek konsumentów. Na przełomie XIX i XX wieku w regionie istniało 14 konsulatów Stanów Zjednoczonych.
Spokojnym marszem droga od przystanku autobusowego na szczyt zajęła mi 40 minut, bo zawsze robię dużo zdjęć. Na górze zabawiłam chwilę, porozmawiałam z panią obsługującą punkt informacji i sklepik dla wędrówców i sportowców i kupiłam kartki pocztowe dla znajomego. Weszłam na wieżę, zeszłam i wybrałam inną drogę powrotną.
TIP 5 Rób research przed wyjazdem. To dziwne dawać porady, do których sama się nie stosuję, ale jednak… Gdybym wcześniej poczytała trochę o okolicy, to z Auersberg zeszłabym przez malownicze jezioro zaporowe Sosa do Eibenstock. Po drodze zaliczyłabym m.in. kamień w kształcie żaby oraz grupę drzew BuFiBu (a nie napiszę, co to). Byłby to już solidny spacer do 10 kilometrów. W Eibenstock zwiedziłabym dawne muzeum koronki, przekształcone na Izbę Skarbów Rudaw (Schatzkammer Erzgebirge).

Droga powrotna ze szczytu podyktowana była koniecznością dotarcia do infrastruktury komunikacyjnej, a taka z której autobusy odjeżdżały częściej niż raz na trzy godziny była 5 kilometrów dalej w kierunku centrum Johanngeorgenstadt. Na leśnych ścieżkach podziwiałam rowerzystów uparcie kręcących pedałami po wzgórzach oraz zagajnik ptaków. Tak nazwałam fragment lasu, w którym było mnóstwo małych, za to bardzo aktywnych ptaków wybijających się nagle z poszycia leśnego w górę. Idąc szybkim marszem przez Kleiner Stern, Auersbergweg, Eisenweg doszłam do przystanku autobusowego (Busplatz), a stamtąd wróciłam na stację kolejową.
Dzień się jeszcze nie skończył, więc poszukałam sobie kolejnego, ciekawego celu po drodze do Zwickau. Padło na Schneeberg i Muzeum Ludowej Sztuki Górniczej. Ale to już opowieści na inny post.

