Dornburg na skale
Zaczęło się od widoku z okna pociągu. Gdzieś w połowie drogi między Jeną (Turyngia) a Naumburgiem (Saksonia-Anhalt) po jednej stronie roztacza się widok na Soławę, a po drugiej… No właśnie, po drugiej jest wysoka wapienna skała (wcale nie takie oczywiste w tym regionie) a z ponad niej „wystaje” rokokowy pałacyk. Całość na tyle ciekawa wizualnie, że natychmiast zajrzałam do mapy Google.
I wyszło, że to Dornburger Schlößer, czyli zamki w Dornburg. Nie jeden, a trzy. I Goethe tu był. Trzeba się będzie temu przyjrzeć z bliska.
Widok poniżej, to widok z mostu przy stacji kolejowej, nie z pociągu. Jeśli miałabym wstrzymać publikację postu, by szukać pośród dziesiątek tysięcy zdjęć tego właściwego ujęcia, to mogłoby to chwilę potrwać. Jak znajdę to podmienię.

Do Dornburga wyruszyłam pewnego czerwcowego poranka 2025 roku z Zielonej Góry. Przesiadki w Guben, Lipsku i Naumburgu przeszły sprawnie. Około 10:30 byłam na miejscu. Celem tego dnia był Weimar, ale później wykażę, że zamki w Dornburgu są do zrobienia w jeden dzień z Winnego Grodu.
Przystanek kolejowy dość niepozorny, ale za to jaki widok. Właściwie nie trzeba drogowskazów, by wiedzieć, w którym kierunku iść.

Na skałę prowadzi dość ostro pod górę wąska droga po schodach, ale co jakiś można odpocząć na ławce. Ostatni odcinek to ścieżka pośród gęstych zarośli, na końcu której widać furtkę i światło. Przyznam, że robi klimat. A przejście z „ciemności” na skąpany w słońcu najpiękniejszy taras Turyngii jest spektakularne. Za spoiler przepraszam.





Różany taras i winnice
Od ponad 15 lat jeżdżę po Niemczech i poza górami, nieczęsto już coś robi na mnie wrażenie. Ale te tarasy na skale, różane krzewy, winnice, widoki i obietnica dobrze spędzonego czasu, zaskoczyły mnie bardzo. Bez pośpiechu zaczęłam obchodzić wszystko dookoła.
W Dornburg spędziłam cztery godziny. To wystarczyło na zwiedzenie wnętrz rokokowego pałacyku, Warsztatu Bauhaus w dawnej stajni, spacer po ogrodach angielskim i francuskim i po prostu podziwianie widoków, siedząc na jednej z ławek. Niestety Renesansowy Zamek był w remoncie (do 2028 roku). Stary Zamek z kolei jest miejscem dostępnym tylko podczas zwiedzania z przewodnikiem.










Palatium, Goethe & parlament
Chociaż nie ma na to bezpośrednich dowodów, historycy przypuszczają, że już w czasach Karolingów mógł znajdować się tutaj warowny zamek, służący obronie granic. Pierwsza wzmianka o tym miejscu pochodzi z 937 roku. Na skale znajdowało się palatium, które stosunkowo często odwiedzali Ottonowie. Wcześniejsze przypuszczenia, że mogło ono być w miejscu dzisiejszego Starego Pałacu (Alte Schloss) zostały jednak niemal całkowicie wykluczone.
Stary Pałac, jako najstarsza spośród trzech budowli, został wzniesiony na początku XVI wieku na fundamentach zniszczonego w czasie saksońskiej wojny domowej zamku. Stąd zachowana wieża z XII wieku czy części mieszkalne z XIV wieku. Pałac służył jako rezydencja dla księżnych-wdów z dynastii Wettynów. Później stracił na znaczeniu i zamieniono go na lokalny urząd. Obecnie jego pomieszczenia, w tym historyczne sale: rycerską i cesarską wykorzystują pracownicy i studenci Uniwersytetu Fryderyka Schillera w Jenie. Odbywają się tu konferencje, okolicznościowe uroczystości i wystawy.

Goethe war hier (Goethe tu był)
Niemal w tym samym czasie, kiedy w XVI wieku przebudowywano Stary Pałac, na drugim końcu skały, w miejscu dawnego majątku, powstał niezależny dwór odziedziczony przez ród Wetzdorfów. Po wielokrotnych zmianach właściciela i przechodzeniu z rąk lokalnej szlachty w ręce panującej rodziny książęcej, w 1824 roku udało się Wettynom odkupić posiadłość na stałe. Renesansowy Pałac, jak go nazywano po przebudowie z XVII wieku, był miejscem kilkutygodniowego pobytu Johanna Wolfganga Goethego w 1828 roku. Poeta już wcześniej, jako minister na dworze w Weimarze, przybywał służbowo do Dornburga, wychwalając piękno krajobrazu i „porządnie prowadzone księgi rachunkowe”.
Pałac jest obecnie w remoncie, ale po jego ukończeniu w 2028 roku, na 200. rocznicę dłuższego pobytu Goethego, będzie można ponownie obejrzeć autentyczne miejsca związane z poetą i jego twórczością.

Rokokowy Pałacyk
Najmłodszą i zdaniem wielu, najpiękniejszą budowlą na skraju skały w Dornburgu jest Rokokowy Pałacyk z połowy XVIII wieku.
Ernst August von Sachsen-Weimar-Eisenach (1688-1748), mimo, że był władcą niewielkiego księstewka, ambicje miał na miarę swojego potężnego sąsiada, króla Polski i elektora Saksonii, Augusta II Mocnego. Umyślił sobie, że urządzi podobny pokaz wojskowy, jaki w 1730 roku w pobliżu Zeithain zorganizował Saksończyk.
Do pokazowych manewrów nigdy nie doszło, ale z tej okazji powstał reprezentacyjny pałac w stylu rokoko. By go postawić, trzeba było wyburzyć 21 mieszczańskich domów. Początkowo praktycznie nie używany, od 1776 roku stał się ulubioną „kwaterą” Goethego, gdy ten przyjeżdżał tu służbowo. Sąsiedni Pałac Renesansowy przeszedł bowiem w posiadanie weimarskiego księcia dopiero w 1824 roku. Po gruntowym remoncie w XIX wieku pałac stał się ulubioną letnią rezydencją rodziny książęcej. Wtedy też nastąpiło „zjednoczenie” wszystkich trzech pałaców pod jeden zarząd.
Warto wspomnieć, że zimą 1818/1819 roku odbyło się tu pierwsze posiedzenie landtagu księstwa weimarskiego. Był to pierwszy parlament monarchii konstytucyjnej w Rzeszy.
Museum Dornburger Schlösser
czw.-wt. 10-17, IV-X, 6€ (4€), kombi-bilet razem z Werkstatt Bauhaus 10€ (7€)




Warsztat ceramiki Bauhaus
Czego się nie spodziewałam, to możliwości zwiedzania jedynego zachowanego warsztatu szkoły Bauhaus. Nic dziwnego, bo to małe muzeum z autentycznymi pomieszczeniami i po części oryginalnym wyposażeniem zostało otwarte w 2019 roku.
A że ja w jednym akapicie nie potrafię o Bauhausie, pozwolę sobie poświęcić owemu Warsztatowi Ceramiki osobny wpis.
Museum Werkstatt Bauhaus
czw.-wt. 10-17, IV-X, 6€ (4€), kombi-bilet razem z Museum Dornburger Schlösser 10€ (7€)




A z tyłu całe miasteczko
Jeszcze większe zaskoczenie było, kiedy podeszłam sobie nieco w górę, by zrobić zdjęcie kościołowi, którego wieżę widać było spod pałaców. Myślałam, że znajdę tam świątynię i kilka dawnych dworskich budynków.
A tymczasem odkryłam całe miasteczko. Z podłużnym rynkiem, równymi rzędami domów, kolorowe ale nie jaskrawe, czyste, przytulne i niewielkie. 700 mieszkańców na tej skale. I sobie tak mieszkają, dosłownie ukryci przed światem. A jak ich najdzie ochota, to w każdym momencie (no, niekoniecznie w nocy) mają do dyspozycji najpiękniejszy balkon z widokiem w Turyngii.
Mogłabym się tu przeprowadzić.

Turyngia z Zielonej Góry 2026
Nie przypuszczałam, że przy aktualnych połączeniach da się zrobić te „dornburskie pałace”, obracając pociągami w jeden dzień z Zielonej Góry. Ale da się. Czy polecam?
Tak, ale rozważyłabym wycieczkę z noclegiem, np. na weekend.
W czerwcu 2025 sama jechałam na kilka dni do Weimaru i Dornburg był dłuższym przystankiem po drodze.
Poniżej przedstawiam propozycję połączeń na podstawie informacji ze stron www.bahn.de i www.polregio.pl. Stan na lipiec 2026, gdyż w maju i czerwcu (ubolewam) są na pewnych odcinkach utrudnienia i jeden dzień już się nie będzie opłacał.
Osobiście powrót zaplanowałabym inaczej. Wyjechałabym godzinę wcześniej, bo 8 minut w Naumburgu jest lekko ryzykowne. Jeśli jednak by się udało, to nie miałabym nic przeciwko godzinie w Lipsku. I stąd znowu, nie jechałabym bezpośrednio do Guben, a zrobiła przerwę w Cottbus, bo dworzec tam ciekawszy (i przede wszystkim otwarty, a nie zabity metalowymi płytami jak ten przy granicy).
O tych i podobnych rozwiązaniach, pozwalających uniknąć wpadek i poprawiających nieco komfort podróży, rozpisuję się w moim ebooku, którego premiera niedługo.
