Gangseo- gu na pierwszy rzut oka
Gangseo jest jednym z 25 dystryktów Seulu. Od niego zaczęłam zwiedzanie wszystkich dzielnic stolicy Korei. Idzie powoli, za to daje możliwość łażenia po różnych zakamarkach, na które turyści najczęściej nie mają czasu. Celem tej serii jest przedstawienie potencjału turystycznego Seulu, a zwłaszcza jego mniej znanych części. Nie są to, jak z encyklopedii obiektywne notatki, a raczej subiektywne odczucia ze zwiedzania. Staram się zwracać uwagę na to, co może zainteresować potencjalnego turystę z Europy, ale absolutnie nie namawiam do niczego. Zdaję sobie sprawę, że czas w Korei jest ograniczony i często jest to jedyna wizyta w życiu. Ale może, dzięki tym moim relacjom, ktoś zdecyduje się zboczyć z utartych szlaków turystycznych i pojechać w „dziwne” miejsca. I nie będzie tego żałował.
Co warto wiedzieć o Gangseo na początek
Może nie zdajesz sobie sprawy, ale prawdopodobnie podczas Twojej wizyty w Korei zahaczyłe/aś już o Gangseo, nawet o tym nie wiedząc. To tutaj bowiem jest położone lotnisko Gimpo. I jest to prześmieszna sprawa, bo port lotniczy Gimpo wcale nie leży dzisiaj w Gimpo, tylko w Seulu. Mało tego, część jego pasa leży w sąsiednim mieście Inczon (Incheon). To jest dopiero matrix, bo przecież Inczon ma własne lotnisko, które zresztą jest największym portem lotniczym kraju. To wszystko można ładnie wyjaśnić, ale teraz tylko napomknę: zmiany administracyjne w historii Korei, zwłaszcza te po wojnie niejednemu odbierają przyjemność studiowania „co, jak i dlaczego”.
Gangseo to jeden z tych dystryktów Seulu, które są położone na południe od rzeki Han. Oznacza to, że jest to stosunkowa „nowa” dzielnica, powstała w latach 70. ubiegłego wieku. To jednak nie oznacza, że wcześniej były tu tylko pola i nieużytki. Owszem, porównując dzisiejszą zabudowę i funkcjonalność, może się tak wydawać, ale zapewniam, że jest tu sporo historii z dawnych czasów i tylko nazwy miejsc były inne (to też jest trochę zmora dla studiujących).
Gangseo jest najdalej na zachód wysuniętym dystryktem stolicy. Wybrałam go jako pierwszy do zwiedzania, bo napakowane historią północne regiony wydawały mi się przytłaczające, a ten leżał w kolejności po prostu najbliżej mnie (mieszkam w Paju). Jego powierzchnia to 41,46 km² i pod względem wielkości jest to drugi dystrykt w Seulu. Większy jest tylko Seocho-gu. Gangseo zamieszkuje blisko 550 tysięcy ludzi, a udział seniorów (65+) wśród populacji to 21%.
Nazwa Gangseo oznacza tyle, co: na zachód od rzeki. Po koreańsku 강서, gdzie 강 oznacza rzekę, a 서 zachód. I tak, są dzielnice w Seulu, które mają nazwy odpowiednio z pozostałymi kierunkami. Myślę, że nawet, jeśli nigdy nie byłe/aś w Korei, to doskonale kojarzysz Gangnam (Oppa Gangnam Style!). To dzielnica położona „na południe od rzeki” i kiedyś też do niej dotrę.
Żartuję, byłam w Gangnam wiele razy.
Gangseo turystycznie
Jeszcze nie mam dużego porównania, ale i tak byłam zdziwiona, ile ciekawostek i to zdecydowanie ponadregionalnych ma ta dzielnica.
Zacznę od Narodowego Muzeum Lotnictwa (National Aviation Museum of Korea). Usytuowane niedaleko lotniska Gimpo (no, nie da się wpaść tak na godzinkę, raczej na kilka), powstało w 2020 roku. Niestety jego otwarcie przypadło na czas pandemii i mam wrażenie, że do tej pory jeszcze niewiele osób o nim usłyszało. Budynek ma kształt samolotowego silnika. Wewnątrz przedstawione są pokrótce początki lotnictwa na świecie (brawo za Otto von Lilienthala a nie tylko braci Wright), historia lotnictwa, w tym również tego wojskowego, jest oczywiście też o tym jak Korea zaczęła swoją podniebną przygodę i co data 2020 ma z tym wspólnego. Bardzo ciekawe są „życiowe” działy, czyli np. pokaz uniformów stewardess i stewardów wszystkich koreańskich linii lotniczych. Jest też przekrój samolotu o dwóch pokładach w oryginalnych rozmiarach. W jednej z gablot można też znaleźć polski akcent – model samolotu LOT, jako jednego z przewoźników docierającego na lotnisko w Inczon. Warto też zajść na na taras na dachu (widok na lotnisko Gimpo) oraz pospacerować na zewnątrz, gdzie są dalsze eksponaty, m.in. pomnik pierwszych koreańskich pilotów i serwisantów.


Dalej, to właśnie w Gangseo znajduje się Seulski Ogród Botaniczny z ogromną halą w kształcie płatków kwiatu, którą pokrywa unikalny wklęsły dach. Wewnątrz znajdują się dwie strefy: tropikalna oraz śródziemnomorska. Obiekt jest również stosunkowo nowy, bo otwarty w 2019 roku. Na zewnątrz znajduje się całkiem spora przestrzeń z ogrodami, z których część jest w płatnej strefie. Te bezpłatne, wokół sztucznego jeziora, są chętnie wykorzystywane na krótkie spacery przez pracowników pobliskich biurowców. Stąd również odchodzi szlak na mokradła nad rzeką Han.


Pora na dwa muzea z tematyką poświęconą dwóm osobistościom żyjącym niegdyś w tej okolicy i tematyką zakorzenioną w historii regionu. Pierwsze z nich to Muzeum Heo Jun (Heo Jun Museum). Heo Jun był znamienitym lekarzem, żyjącym w XVI wieku i służącym przez pewien czas w królewskim szpitalu, a nawet leczącym samego króla (ale popadł tam w niełaskę). Dziełem jego życia był Donguibogam – zestaw 25-tomów traktujących kompleksowo o dalekowschodniej medycynie. Księga ta stała się biblią koreańskiej medycyny i jako taka w 2009 roku trafiła na listę UNESCO Pamięć Świata. Od stacji metra Gayang do muzeum prowadzi ścieżka tematyczna, a obok placówki jest piękny park z olbrzymią skałą zatopioną w stawie. Do tego na dachu jest taras, ogród z ziołami i przejście na pobliskie wzgórze z dalszymi roślinami leczniczymi i pawilonem.

Gyeomjae Jeong Seon Art Museum to muzeum poświęcone życiu i twórczości malarza Jeong Seon, który żył w XVIII wieku. Jeśli podoba Ci się tradycyjne pejzażowe malarstwo koreańskie, to zdecydowanie jest to miejsce dla Ciebie. Malarz ten uwieczniał pobliskie widoki, góry Bugak i Inwang, ale też wybrał się między innymi w podróż pod górę Geumgang (dzisiaj w Korei Północnej). Dopełnieniem licznych obrazów (większość to reprodukcje, ale jest też tzw. Hala Oryginałów) są instalacje artystyczne, a przy kawiarni na ostatnim piętrze diorama Yangcheon Hyeon, zabudowań administracji powiatu. Tutaj można się też dowiedzieć nieco o historii miejsca, które dzisiaj jest dystryktem Gangseo.

Co jeszcze robiłam w Gangseo?
Powiem tak, jest jeszcze jedno czy dwa muzea, ale w nich nie byłam. Nie wiem, czy ktokolwiek chciałby poświęcić swój czas na Muzeum Pasożytów, które jest chyba prywatną placówką i nie ma informacji w języku angielskim. Kiedyś mu się przyjrzę.
Poza kompleksowym zwiedzaniem każdego dystryktu Seulu, mam ambicje wejść na wszystkie góry w granicach administracyjnych stolicy. W Gangseo zaliczyłam ich ponad dziesięć. Każda z nich to osobna historia na wpis, więc teraz wspomnę tylko o dwóch: Gaehwasan (117 m n.p.m.) i Kkachisan (70 m n.p.m.). Ta pierwsza leży nad rzeką Han i jest częściowo wykorzystywana przez wojsko (jakiś radar tam stoi na górze), ale u jej stóp znajduje się wiekowa świątynia Mitasa. Razem z fortecą Haengjusanseong, położoną na przeciwległym brzegu rzeki Han, a wzniesioną jeszcze za czasów Trzech Królestw, Gaehwasan tworzy uświęconą historią „bramę” do stolicy Korei.

Kkachisan, czyli Góra Sroki zachwyciła mnie swym położeniem. A właściwie to góra leży, gdzie leżała od wieków, ale otoczenie wokół mnie zaskoczyło, bo bardzo blisko pobudowano apartamentowce. Tak blisko, że idąc ścieżką moglibyście zajrzeć niemal w okna mieszkańcom 15 czy 16 piętra, gdyby nie były brudne, zaklejone folią bombelkową, albo zasłonięte dziwnymi firankami. To dla mnie zdecydowanie miejscówka na powrót i zrobienie jakiegoś materiału.
W Gangseo można porobić sporo zdjęć przy których trudno uwierzyć, że jest się w Seulu. Wszystko przez rozciągający się wzdłuż rzeki Han Park Ekosystemów Bagiennych (Gangseo Marsh Ecological Park). Wokół góry Gaehwasan jest sieć trzech pieszych szlaków oznaczonych jako Gangseo Trail. Najdłuższy z nich (4,5 km) wiedzie właśnie przez owe mokradła i spacer tam jest dość osobliwym przeżyciem. Tu dziko, tu manewruje się między podporami potężnego węzła autostradowego, tu znowu jakiś wędkarz z wędką w zagubionym brodziku gapi się na Ciebie jak na złotą rybkę.

Co absolutnie kocham w Korei to dzielnicowe parki, nazywane często 근린공원. Na mapach w angielskim tłumaczeniu są to neighbourhood park. Mają one zazwyczaj ogrom ciekawostek, nierzadko jakieś elementy kultury koreańskiej, pełno figurek do selfie, oczywiście infrastrukturę sportową i klimatyczne pawilony. Nie ma lepszego miejsca na podglądanie tubylców (i pogawędki z nimi). Kolejny szlak Gangseo Trail wiedzie właśnie przez taki park (Banghwa Neighbourhood Park) plus sąsiedni, rozciągnięty wzdłuż Centrum Uzdatniania Wody. Jeśli brzmi to mało atrakcyjnie, to dodam że jest tam bardzo klimatyczna ścieżka obsadzona sekwojami. Pewnie Ci nieznana. No i muzeum o tym uzdatnianiu wody, w którym nie byłam, bo to pewnie taka placówka dla szkolnych wycieczek, pomagająca zrozumieć, jak funkcjonuje świat. Ale może się wybiorę.

Inne drobiazgi z Gangseo
Sarnę widziałam. Nie w zoo. W naturalnym środowisku, o ile takim można nazwać pas zarośli między Olimpijką (autostradą zbudowaną przed olimpiadą w 1988 roku) a rzeką Han. Spod Ogrodu Botanicznego można w pół godziny przejść ładnymi zieleńcami aż do rzeki, a tam ponad ową autostradą znajduje się spektakularny pomost z tarasem widokowym (Han River Observation Deck). Można obserwować ptaki albo zachód słońca. Widać oczywiście rzekę, pobliskie mosty, przeciwległe wybrzeże, a w tle pasmo Bukhansan.

Tuż przy muzeum malarza Jeong Seon jest kolejna ciekawostka. Gungsan Tunel z małą wystawą historyczną (Gungsan Underground Tunnel History Exhibition Hall). Przekopany został pod koniec drugiej wojny światowej, jeszcze za Japończyków, i miał służyć celom militarnym. Wgląd w tunel jest dany jedynie przez szybę, a jak wygląda całość, można obejrzeć na filmie. Są tam bardzo miłe panie, które strasznie żałowały, że mój koreański niestety nie dorównuje ich, bo chciały mi dużo poopowiadać.

Pomiędzy Ogrodem Botanicznym a muzeum malarza jest z kolei Ścieżka Historyczna i Kulturowa Gangseo (Gangseo History & Culture Street). To również jedno z miejsc, gdzie można dowiedzieć się trochę o okolicy, zobaczyć kilka instalacji artystycznych i pomników w pobliskim parku. Pomiędzy nimi znajduje się „Comfort Woman”, czyli naturalnej wielkości statua młodej dziewczyny (oj, dla nie rozeznanych w temacie to rzecz na osobny post) oraz Babci Hwang Geum-Ja. Tu też chciałabym potraktować Babcię szerzej, więc zapraszam w przyszłości na dalsze historie o Gangseo.
No i na koniec, ale wcale nie pomniejszej rangi, wypada wspomnieć o jedynej w Seulu, wciąż działającej Szkole Konfucjańskiej Yangcheonghyanggyo u podnóża Gungsan. Przechodziłam dwa razy, ale jakoś cykałam się wejść do środka. Cóż, trzeba będzie przejść się tam po raz trzeci. Najlepiej w trakcie festiwalu.

Będzie tego więcej
Jak możesz się domyślać, ten post to dopiero wstęp do dystryktu Gangseo, bo teraz zacznę przedstawiać wszystko po kolei w odrębnych relacjach. Jeśli chcesz być na bieżąco i spoglądać ze mną na Seul (i Koreę), to zapraszam serdecznie na mój profil Viator Polonicus na FB.