Korea w śniegu powalona i na lodzie ubawiona

Jinbu © Joanna Maria Czupryna, 2017

Taaa, głupi tytuł. Ale nie wiem pod jaką etykietą zrelacjonować 20 minut przerwy w Jinbu. Było to już w drodze powrotnej z farmy owiec do pensjonatu i rozglądaliśmy się za lokalem na obiad. Wjeżdżamy do miasta, dalej przez most i nagle łapię Miłego za ramię.  „Cze…, cze…, czekaj, tam w dole coś się dzieje. Możemy się zatrzymać? To wygląda całkiem zabawnie.”

Pod mostem cała masa ludzi bez nóg ślizgała się po lodzie.

Jak inteligentna ja, tak i tytuł i opis. Ale czy etykieta „Festiwal zimowy w Jinbu” nie wieje nudą na kilometr? Bo nudno to uczestnikom na pewno nie było. Chociaż, co do monotonnego wędkowania miałabym wątpliwości.  Popatrzyliśmy, kupiliśmy na kolację poszatkowaną surową rybę i ruszyliśmy w dalszą w drogę.

Jinbu Festiwal Zimowy Viator Polonicus
Jinbu © Joanna Maria Czupryna, 2017
Jinbu Festiwal Zimowy Viator Polonicus
Jinbu © Joanna Maria Czupryna, 2017
Jinbu Festiwal Zimowy Viator Polonicus
Jinbu © Joanna Maria Czupryna, 2017
Jinbu Festiwal Zimowy Viator Polonicus
Jinbu © Joanna Maria Czupryna, 2017
Jinbu Festiwal Zimowy Viator Polonicus
Jinbu © Joanna Maria Czupryna, 2017
Jinbu Festiwal Zimowy Viator Polonicus
Jinbu © Joanna Maria Czupryna, 2017
Jinbu Festiwal Zimowy Viator Polonicus
Jinbu © Joanna Maria Czupryna, 2017
Więcej na podobny temat?
Komentarze